Dom

Ten dom dawał jej wiele radości. Te ściany, meble, dekoracje, które nazywałaby zwykłym mieszkaniem, gdyby nie on. Z nim to nie było mieszkanie, to był dom.
Uwielbiała zapalać boczne oświetlenie i świece. Patrzeć na świeże, cięte kwiaty w białym wazonie i ułożone kolorystycznie książki, w drewnianym regale.
Poczuła ogromną wdzięczność i zaczęła sie zastanawiac, czy jej dom byłby taki sam z Wiktorem. Być może marzenia o byciu z nim były przeidealizowane? Może gdyby wtedy spełniły się jej marzenia o wspólnym życiu z Wiktorem, byłoby akurat gorzej?
Tomasz był bardzo charakterny, ale rownocześnie potrafił okazywać jej miłość w najmniejszych, codziennych czynnościach. Kiedy leżała na sofie przykryta puchatym kocykiem w kolorze ecru, kładł się obok niej i wtulał głowę w jej piersi. Widziała, że się uśmiecha. Albo wtedy, gdy psuł jej się samochód. Zawsze jechał z nim do serwisu, tak by nie musiała angażować w to swoich sił. Albo przed trasą, gdy sprawdzał w jej samochodzie poziom oleju, powietrze w oponach i pewnie jeszcze inne rzeczy, o których nie miała zielonego pojęcia. Zwyczajnie dbał o to, by była bezpieczna. W tych gestach ukryta była milosc. Nie obsypywał jej kwiatami, nie dawał jej drogich prezentów. Po prostu był obok.
Spojrzała na niego. Patrzył w zbyt rozjaśniony ekran laptopa, choć prosiła go by zmniejszał jasność wieczorami, bo popsuje sobie wzrok. Ubrany w szare dresy Pumy i biały t-shit, zgarbiony, podpierał głowę ręką. Byli obok siebie, dla siebie, ale każde z nich skupione na własnych czynnościach. Oddychali jednym powietrzem, ale nie zabierali go sobie. Czerpali pełnymi płucami, a nie dusili się wzajemnie.
Tu chcę byc – pomyślała – tu jest dom.

Podobne wpisy

#, #, #, #, #