Jak nisko upada zakochany człowiek?

Chciałabym spojrzeć na twoje zdjęcie i poczuć, że nic już dla mnie nie znaczysz. Chciałabym skasować ciebie z mojej głowy, a nie potrafię nawet skasować twojego numeru z pamięci telefonu.
Wino to zawsze dobry pomysł.
Choć pomysły po winie przeciwnie.

Dopiła lampkę do końca jednym haustem. Nie przebierając legginsów ani szarej bluzy, założyła czarne Jordany i wyszła z domu. Do kieszeni schowała korkociąg, klucze i telefon. Gdyby paliła, wzięłaby również papierosy, dużo papierosów.

Wrocław tętnił życiem. Studenci kołysani alkoholem odbijali się od ścian poniemieckich kamienic, dziewczyny niosły wysokie szpilki w dłoniach, krocząc boso po zimnej jezdni.
Hanka wyglądała chujowo. Naprawdę. Niechlujnie upięty koczek, domowe ubrania i makijaż z całego dnia, wyróżniały ją na tle otaczających ją manekinów z Zary.

Szła w kierunku mieszkania Wiktora, choć obiecała sobie, że już nigdy, nigdy więcej. Ale on przyciągał ją jak magnes. Był ładunkiem ujemnym o tak ogromnej sile przyciągania, że unieść mogła największy ciężar, jaki dotychczas niosła na swoich barkach.

– Młodzież piątkuje należycie? – wysłała mu SMS.
– Młodzież zastanawia się czy otworzyć wino czy pójść spać. – odpisał Wiktor. Alkohol i sen. Jego dwie najmocniejsze strony. Może jeszcze dotyk jego szorstkiej dłoni oplatający szyję w głębokim uniesieniu. Nikt nie potrafił robić tego równie zmysłowo co on. Jedną dłonią obejmował ciało Hanki przyciągając ją blisko siebie, drugą zaś oplatał szyję lub splecione ręce, tuż nad jej głową.
– Czy sen nie jest passé? – zapytała. Długo czekała na odpowiedz. Wiktor nigdy nie odpisywał od razu. Nawet, jeśli od razu przeczytał wiadomość, zwlekał z odpowiedzią. Nienawidziła w nim tego. Sama musiała odpisywać natychmiast, bo inaczej odpisałaby po 4 tygodniach lub wcale.
– Masz korkociąg?
– Nie tylko.
– Weźmiesz go wraz z twoimi zmysłowymi pośladkami i pomożesz mi rozpracować butelkę? Bordeaux, to, które lubisz.

Noc była ciepła. Na niebie było widać wielki wóz, Oriona i gwiazdę polarną. Niewielkie obłoki zasłaniały cześć gwiazdozbioru, choć poza miastem widok musiał być nad wymiar romantyczny.
Zamyśliłam się nie zważając na otaczający mnie wszechświat. Minęło 40 minut, kiedy szybkim krokiem dotarłam pod mieszkanie Wiktora.
Dopiero kiedy stałam na ulicy, patrząc na zapalone w jego oknach światło, dotarło do mnie, że jestem kretynką. Psem, który przychodzi na zawołanie i chociaż to ja zaczepiłam go dzisiejszej nocy, nie mogłam pozwolić sobie upaść tak nisko.

Spojrzałam na siebie z boku. Legginsy, rozpierdol na głowie i w głowie.

Pierwszy raz zauważyłam, jak żałosny potrafi być zakochany człowiek. Przybiegłam na pstryknięcie palca. Gdybym do niego nie napisała, nie zaprosiłby mnie do siebie.

Roześmiałam się na glos i poszłam na autobus nocny, by wśród upokorzonych alkoholem ludzi, wrócić do domu, upokorzona swoją miłością.

 

photo: 68.media.tumblr.com

Podobne wpisy

#, #, #, #, #, #, #, #