Tak pachnie niebo

Wyszłam z domu i po raz pierwszy w roku poczułam ten zapach. Niebo było tak równomiernie błękitne, jakby otworzyć puszkę z farbą i zajrzeć w jej toń. Myślę,  że niejeden malarz nie odważyłby się namalować tak gładkiego nieba, płaskiego, jasnego i nierzeczywistego.
Pełnymi płucami nabrałam ciepłego powietrza i wypuściłam powoli, ciesząc się, że czas zatoczył pętlę i znów przyszła wiosna.
Ciekawe ile jest stopni – zapytałam sama siebie i wyciągnęłam telefon, aby się przekonać. 15! – znów powiedziałam na głos – i to o 9 rano. Ostatnio taka pogoda była… w Rzymie. Kiedy byłam u ciebie.

Przypomniałam sobie Wiktora w krótkich spodenkach i gołym torsem, przygotowującego mi poranną kawę. Siedziałam w miękkim fotelu na tarasie, przykryłam bose stopy błękitnym jak niebo pledem, a ty szedłeś po słodkie bułki do lokalu obok twojej kamienicy. Nigdy nie zapomnę tej błogości, lekkości umysłu, endorfin i zapachu ciepłego poranka.
Taras był moim ulubionym pomieszczeniem w twoim mieszkaniu w Rzymie. Był malutki i choć znajdował się na dachu kamienicy, z prawej strony jego granice wyznaczała szara, odrapana ściana, po której pięły się dzikie rośliny. Któregoś razu powiesiłam wśród nich małe lampiony, by w ich blasku zjeść wspólnie kolację. Patrzyłam na nie tego poranka, a to przywodziło kolejne wspomnienia.
Jesteś wspomnieniem, Wiktorze. Zawsze tylko wspomnieniem, bo kiedy jesteśmy razem jest tak wspaniale, a kiedy się rozstajemy, przestajesz istnieć. Istniejesz w moim życiu jak obrazy minionych zdarzeń, nigdy jak plany, nigdy jak marzenia.

Nauczyłam się brać od ciebie strzępki uczuć i pięknych chwil które mi dajesz, kiedy masz na to ochotę. Przestałam łudzić się, ze zadzwonisz, albo że poprosisz abym została jeden dzień dłużej, choć ja zostałabym przy tobie do końca swoich dni.

W Rzymie było teraz 11 stopni. Pewnie siedzisz teraz w miękkim fotelu na tarasie i pracujesz z laptopem na kolanach. Pijesz drugą kawę na pusty żołądek, bo śniadania jadasz tylko ze mną.
Chciałabym być teraz przy tobie, ale zamiast naiwnie marzyć, skupiam się na tu i teraz. Chowam telefon do wewnętrznej kieszeni torebki, ponownie spoglądam w gładkie niebo i cieszę się, ze wstał nowy dzień. Cały, od początku do końca mój.

 

photo: www.babyginger.com.au

Podobne wpisy

#, #, #, #, #, #, #, #, #, #, #, #, #