Ja, robot

– Pi pip, pi pip, pi pip, piiiii – Hanka przyłożyła wskazujący palec prawej ręki do grającego telefonu, aby wyłączyć budzik. Dobrze, że czytnik linii papilarnych jest robotem i nie musi się dokładnie wybudzić ze snu, żeby zacząć działać. Choć Hanka również stała się robotem i to jeszcze zanim telefony zaczęły działać lepiej niż FBI.

8:30 – 17:00 praca. Jebane 8,5 h dziennie. Codziennie.

8:00-8:30 dojazd do pracy. 17:00-17:40 powrót do domu. Jebana godzina z haczkiem.

Zakupy, kosmetyczka, randka, gotowanie, pranie, serial, zajęcia „rozwijające”, maseczka na włosy, twarz, stopy – Czynność bez wielokrotności wyboru. Czytaj, wybierz jedną z tych rzeczy, lub 5 z nich od razu na cały tydzień.

21:00-22:00 przygotowania do snu

22:00-23:00 książka w łóżku. Tryb samolot. Sen.

Zaprogramowałam swoje życie jak Whirlpool zaprogramował swoje pralki. Opcja szósty zmysł uruchamia się tylko wtedy, kiedy ktoś próbuje mnie zrobić w konia.

Nie, nie narzekam. Program delikatny (czytaj rutyna) sprawdza się doskonale. Każdego dnia mogę zrobić jedną miłą rzecz sama lub z kimś. A jeśli umówię się obok pracy, zaoszczędzę 40 minut, które wykorzystam na ploteczki, pocałunki, dobre żarcie.

Uwielbiam tę rutynę, uwielbiam być robotem.

Wystarczy jedna, odrobinę krócej przespana noc i dochodzę do siebie przez tydzień.

5 razy zastanawiam się, czy kogoś zagadać – zaczniemy pisać, rozmowa się przełoży, za późno położę się spać, nie poczytam książki i będę żałować.

Trochę jest mi siebie żal. Trochę sobie imponuję. Trochę chce mi się płakać, ale nie umiem rozpoznać, czy na gorzko, słono, słodko, czy kwaśno.

Podobne wpisy