Panowie, pora się wyemancypować

Ciężkie to czasy dla mężczyzn. Szczerze? Nie zazdroszczę wam, Panowie.

Rozmawiałyśmy z Anką o tym, że już czas najwyższy, żeby poszła na jakąś randkę.
– Ale ja nawet nie mam gdzie poznać kogoś fajnego – tłumaczyła się, zdejmując swój nowy, różowy, sportowy stanik Nike. Owinęła się ręcznikiem z wyhaftowanymi motylkami i boso udała się pod jeden z pryszniców. Założyłam gumowe japonki i poszłam w jej ślady.
– A w pracy? Przecież w twojej firmie aż roi się od przystojnych, dobrze ubranych facetów – Hania odparła atak.
– Co oni mają mi do zaoferowania? Takie same zarobki jak ja? Facet ma zarabiać więcej, zapewnić mi jakąś przyszłość, zabierać mnie na wycieczki, do kina, na kolacje, kupić mieszkanie.
– Ale teraz i tak się przecież utrzymujesz sama, to po co ci to? – Próbowałam zrozumieć.
– No właśnie. I tak utrzymuje się sama, więc jeśli mam już się z kimś spotykać to chcę, żeby mój poziom życia wzrósł. Jeśli ma być tak jak jest, to wolę sobie pospać sama w domu niż się z kimś spotykać. – Anka owinęła mokrą głowę ręcznikiem, tworząc ogromny turban. Wyglądała w nim naprawdę uroczo.
– A tutaj? Przecież dzisiaj ćwiczyło z nami przynajmniej z sześciu niczego sobie facetów – rzuciłam myjąc nogi.
– Nie chcę faceta, który waży kurczaka przed ugotowaniem. Ja nie mam dnia bez fast fooda, wiesz jak będę się przy nim czuła? Jak tłusta, niezdrowa beka. Daj spokój, never, żadnych lalusiów prężących się przed lustrem i mierzących codziennie wieczorem bicka.
– Internet? Kawiarnia, przystanek tramwajowy? – Nie poddawałam się.
– W internecie są sami zwyrole, tramwajami nie jeżdżę a w kawę biorę na wynos. Hanka, daj mi spokój, jest mi dobrze tak, jak jest.
– Jasne Aniu. Dlatego wywalasz z fejsa wszystkie koleżanki, które się zaręczyły. A biorąc pod uwagę, że średnio zaręcza się jedna na tydzień, to niedługo w twoich znajomych zostanę tylko ja.
Zaśmiałyśmy się lekko przez łzy.

Nie do końca ją zrozumiałam. Tzn, rozumiem co ma na myśli, ale nie rozumiem dlaczego. Skoro ma to, czego chciała, czemu zamyka się na miłość? Niby równouprawniona, a jednak chce, by on dawał więcej.

To okropne czasy, by być mężczyzną.
Kobiety nierzadko zajmują wyższe od nich stanowiska, nierzadko jeżdżą lepiej samochodami, kupują mieszkania z „singla na swoim”, podróżują po świecie, chodzą na siłownię nie rezygnując z kobiecych obowiązków, ktoś przecież musi w tym M2 posprzątać, ugotować, zrobić pranie, zakupy.

Jest nam, kobietom, bardzo wygodnie. Szkoda tylko, że nocami płaczemy, a do piersi przytulamy zwiniętą w rulon poduszkę udając, że nie śpimy same.

Panowie, my już się wyemancypowałyśmy, pora na was. Pokażcie kto tu ma prawdziwe jaja. Będziemy wdzięczne.

 

#, #, #, #, #, #, #, #

3 komentarzy

    1. Każdy ma prawo do własnych poglądów i w tym tkwi całe piękno 🙂
      Ja uważam, że naprawdę ciężko być facetem w dzisiejszych czasach. Przychodzi na randkę dziewczynka z nadzieją, że on da jej wszystko, równocześnie odpychając go, bo niczego nie potrzebuje.
      A wiesz, co ja myślę? Że ona potrzebuje miłości, tylko tak się zamknęła na tę swoją niezależność, że wstydzi się powiedzieć o tym na głos.
      W każdym razie, pozdrawiam ciepło i dziękuję, że mnie czytasz 🙂

      Odpowiedz

Skomentuj wpis

*

*