Deszcz

Wyczekiwałam cię jak deszczu w spowitym upałami mieście. Wyczekiwałam cię jak kropli, która zmyje ze mnie kurz.

Siedziałyśmy w ogródku modnego hipsterskiego baru, otoczonego ścianami kamienic. Nad stolikami wisiały palące się we wszystkich kolorach tęczy neony, w tle leciała cicha muzyczka z bitem.

Błysk. Jeden, dwa trzy, cztery, pięć, sześc, siedem. Grzmot.

Burza jest siedem kilometrów stąd. Pora spadać.

Pożegnałyśmy się i rozeszłyśmy do domu. Po burzy nie było śladu. Uciekłam przed czymś, czego oczekiwałam i… nie nadeszło.

Jesteś jak grzmot, wypełniasz mi myśli hałaśliwym hukiem, przedostajesz się w najgłębsze zakamarki mózgu. Jesteś jak błysk, oślepiasz mnie swoją aurą, tracę z pola widzenia szary horyzont, widzę tylko ciebie i tylko ciebie chcę widzieć. Uciekam. Chowam się pod kołdrę, choć marzę o tym, by tańczyć w kroplach deszczu, by zmyły ze mnie kurz, w spowitym upałami mieście. Uciekam, nie gonisz mnie.

Czekam, aż deszcz zmyje ze mnie wstyd i upokorzenie. Aż burza zagłuszy moją nieśmiałość i rozjaśni twoją twarz tak, bym zauważyła jakiekolwiek emocje, które powiedzą mi, w którą stronę mam iść.

Bądź moim deszczem, a tym razem nie ucieknę.

Podobne wpisy

#, #, #, #