Zobacz, to jest moje dziecko

Ze spełnianiem marzeń jest trochę jak z pokazywaniem swojego dziecka. Generalnie wszyscy się cieszą, ale mają to trochę w dupie. Fajnie, że się rozwijasz, fajnie, że coś robisz, oby ci się wiodło, powodzenia -> bardzo ładny szkrab, no no niech rośnie zdrów, podobny do mamusi, ale szybko rośnie. A później każdy wraca do swoich obowiązków i nie myśli o twoich marzeniach, nie myśli o twoim dziecku.

I nie ma w tym niczego złego. Miło, jeśli ktokolwiek chociaż przez pięć minut pochylił się nad czymś, co go nie dotyczy i powiedzmy sobie szczerze – nie obchodzi.

Hanka wróciła od rodziców totalnie zmęczona. Zmęczona na tyle, że zapowiedziała, że następnym razem przyjedzie na Boże Narodzenie. Rodzice są najfajniejsi na odległość, kiedy za nimi tęsknisz i myślisz sobie, że masz najwspanialszych rodziców na świecie.
A kiedy odbywasz z nimi kolejną rozmowę, w której cię totalnie nie rozumieją czujesz się, jakbyś znów miała 15 lat, masz ochotę założyć glany, przyczepić na agrafce do torebki naszywkę „każdy inny wszyscy równi”, trzasnąć drzwiami i nigdy nie wrócić. Ale później wyjeżdżasz i myślisz, że są naprawdę fajni, jedyne co musisz zrobić to ograniczyć kontakt do rozmowy na zasadzie  „u mnie dobrze, pogoda ładna”.

Moim dzieckiem są moje plany, moje starania, rzeczy nad którymi skrupulatnie pracuję. Chciałabym ubrać je w różowy płaszczyk i złote kolczyki. Chciałabym nadać im imię, kształtować je po swojemu, patrzeć jak z każdym dniem dojrzewają i nabierają własnego charakteru. Chciałabym, by każde spełnione marzenie dostawało 80 lajków na Facebooku i było podobne do mamy, chciałabym każdy sukces celebrować zdmuchnięciem świeczki z tortu i lampką owocowego Piccollo. Chciałabym, żeby ludzie zatrzymywali się i mówili „niuniuniu jak pięęęęęknie hihihi”. Chciałabym, żeby rodzice byli ze mnie dumni.

Tylko po co ktoś miałby zatrzymać się nad moim marzeniem i łechtać szczęście aż po zmrużenie oczu? Dlaczego tak bardzo potrzebuję aprobaty, komentarza „jestem z ciebie dumny”?
Czy aby odpowiednio docenić własne starania, musimy za nie zostać pochwaleni?

(źródło: syazmalik.blogspot.com)

#