Czy ktokolwiek ma prawo zniszczyć nasz pozytywny obraz siebie?

Jednego dnia uważasz, że jesteś ładna, masz piękne usta i dobrze Ci w błękitnym, a wystarczy jeden dupek, by sprawić, że poczujesz się jak szara mysz? Jeden dupek, byś pomyślała, że jesteś warta tyle, co DVD z pierwszym sezonem Warsaw Shore leżące pośród książek popularnonaukowych?

Minęły dwa tygodnie, a Daniel się nie odzywał. Martyna była pewna, że nie odezwie się już nigdy.
– Bez przesady, to dopiero dwa tygodnie. Może myślał, że to ty masz się odezwać? – Zapytałam.
– Nie, na pewno nie. Kiedy się żegnaliśmy, powiedział „zadzwonię”.
– A jesteś pewna, że to nie był jednorazowy numerek? – Hanka wykrzywiła twarz żałując tych słów. Jednorazowy numerek to gwóźdź do trumny dla dziewczyny, która właśnie zaczęła zakochiwać się w chłopaku, z którym spała.
– Nie tylko sypialiśmy ze sobą – Martyna popatrzyła w niebo. Dzień był pochmurny, a powietrze wyjątkowo czyste. Ciężkie chmury przenikały się z przejrzystością zapachu, jak jej uczucia do faceta, który zupełnie nie był ich wart. – Może nie powinnam była iść z nim do łóżka już na trzeciej randce. Ale mówił mi, że jestem urocza, że lubi jak marszczy mi się nosek, kiedy się śmieję, otwierał mi drzwi i odsuwał krzesło, kiedy siadałam przy stole – Martyna zmarkotniała.
– Kochanie, ale tak powinien zachowywać się każdy mężczyzna! To, że umawiałaś się z jakimiś dzieciakami… Dosłownie! Nie, żebym wypominała ci tego studenta, ale… Może zwyczajnie wymaż Daniela z pamięci. – Mówiłam szczerze. To, że Daniel przejawiał resztki gentlemańskich gestów wcale nie oznaczało, że miał prawo sprawiać, by Martyna czuła się źle z samą sobą. Nie upoważniały go do tego trzy randki, jeden sex, ani żadne słowo, które kiedykolwiek wypowiedział w całym swoim życiu.
– To co ja mam teraz zrobić? – Mogę przysiąc, że Martyna miała łzy w oczach.
– To, jak czujesz się sama ze sobą nie może być zależne od nikogo, poza Tobą samą. Ani twój mąż, twoje dziecko, najlepszy przyjaciel, rodzice, a już na pewno nie koleś, który stworzył wokół siebie otoczkę godnego twojego towarzystwa – NIKT, tylko ty masz władzę nad tym, ile jesteś warta. Czy będziesz siebie akceptować i czy będziesz się czuła wystarczająco fajna, by spędzić miło wieczór. Sama, z Danielem, ze mną, whatever. Ty wybierasz.

Daniel zadzwonił trzy godziny po naszym spotkaniu. Martyna właśnie oglądała amerykański serial o prawniczce, która patrzyła pustym wzrokiem w telefon myśląc, że najwyraźniej się zepsuł, skoro milczy od dwóch dni. – You go girl!- Martyna krzyknęła patrząc w ekran telewizora – to ty decydujesz, jak będziesz się czuć sama ze sobą ! – Wyciszyła dźwięki w telefonie i nalała sobie drugą szklankę marchewkowego soku.
Oddzwoniła do Daniela dopiero wtedy, gdy wypiła cały sok i obejrzała dwa odcinki serialu. To zabawne, że sokowirówka kurzyła się przez rok, czekając na odpowiedniego kompana, do wspólnego wyciskania soków, a najlepszym kompanem okazała się… ona sama.
Dwa dni później wyciskali soki z Danielem. W jej łóżku.

(photo:http://www.theenhancementexperts.com)

Podobne wpisy

#, #, #, #, #