Jak mogło być, a jak nie było

– Będzie kiedyś pluł sobie w brodę. Tak jak ja. – Marek spojrzał na telefon i zaczął w nim grzebać. Nie wiem, czy patrzył w pusty ekran, kasował stare SMSy, czy rzeczywiście miał coś do załatwienia, ale oboje wiedzieliśmy, o czym mówił. Woleliśmy jednak nie ciągnąć tego tematu.

Znamy się z Markiem od czasów jego liceum, kiedy ja, młodsza od niego siksa, wysyłałam mu niby potajemne uśmiechy na urodzinach kuzyna.
Z biegiem lat zaczęliśmy się umawiać, a nasze spotkania były bardzo niewinne. Dopiero po którymś
z nich odważyliśmy się przytulić.

Hanka pamiętała tę chwilę doskonale.
Tamtego sobotniego, październikowego wieczora, pojechali na jej najlepszą w życiu randkę. Miała na sobie białą koszulę, obcisłe, ciemnogranatowe jeansy i czarne trampki. Usta pomalowała szminką, a na oczach namalowała równiutkie, zawinięte ku górze, czarne kreski. Nie chodziło o to gdzie byli, a jakie towarzyszyły im emocje. Owszem, pamięta, że byli najpierw w kinie,  choć nie pamięta już na czym. Nie ma żadnych przebłysków filmu.
Ale później poszli na kręgle, a to pamiętała już doskonale. Wymyśliła, że jeśli któreś z nich będzie mieć Strike’a, w nagrodę dostanie uścisk. O dziwo zaczęło iść im coraz lepiej.
Te uściski były największym zbliżeniem, jakiego się w życiu dopuścili.

Kiedy po którymś ze spotkań odwoził ją do domu, narysowała na zaparowanej szybie samochodu serduszka. Uśmiechając się, zarysowała całą szybę. Cieszyła się, że teraz codziennie będzie o niej myślał.

Następnego dnia, jej „przyjaciółka” Magda, rzuciła w trakcie przypadkowej rozmowy jakaś szmata zarysowała mojemu słodziakowi całą szybę w aucie serduszkami. Spytałam kto to, ale nie chciał mi powiedzieć. Na szczęście zmył je, kiedy mu kazałam.

Słodziakowi?! Mojemu?! Co?! Serce Hanki pękło na pół. Wtedy postanowiła sobie kategorycznie nie ufać już żadnemu mężczyźnie. Przestała odzywać się do Marka.

Spotkali się wiele lat później, znów na urodzinach kuzyna. Dokładnie w takim samym gronie, jak za czasów potajemnych uśmieszków w liceum. Marek za dwa tygodnie miał brać ślub.

Czy tylko ja, wraz z każdym byłym chłopakiem, który się żeni, czuję, że jednak to ze mną coś jest nie tak? Jak to możliwe, że faceci, z którymi kiedyś coś mnie łączyło –  jeden po drugim – biorą ślub?
A ja po ponad 3 latach samotności w końcu się zakochałam, żeby facet zostawił mnie po kilku tygodniach mówiąc, że jestem zbyt fajna. Może niesłusznie obwiniałam ich za zrywane więzi?

– O czym myślisz?
– O niczym, Marek – skłamałam – cieszę się, że od niedawna znów rozmawiamy. Ucałuj Alę jak wrócisz do domu, ja muszę już spadać.

Przez chwilę patrzyła na niego zza szyby baru. Siedział na wysokim krześle przy szybie i uśmiechał się do niej, cały czas trzymając w ręce telefon.

Jak mogło być, a jak nie było? – pomyślałam.
Hanka odwróciła się pospiesznie i wbiegła do pierwszego tramwaju, który właśnie nadjechał.

 

(photo:pinterest)

Podobne wpisy

#, #, #, #, #, #, #